Refleksyjne podsumowanie roku


31 grudnia to podobno magiczny dzień, fajerwerki, szampan
i ta godzina 00:00. Ludzie sprawili, że to niesamowita chwila. Jednak wiem, że to tak naprawdę tylko kolejny dzień, to wszystko wydaje mi się przekolorowane. Dzień taki sam jak wszystkie poprzednie i następne, i może tak jest i nie ma co robić wokół niego tyle szumu, ale jak wyglądałoby nasze życie bez takich chwil? Bez dni, na które czekamy z utęsknieniem, które z podnieceniem zaczynamy już planować kilka miesięcy wcześniej, robimy przygotowania i zacieramy rączki na myśl, co będzie 31 grudnia. Nie jestem z tych, którzy planują przyszły rok, nie tworzę postanowień, zwyczajnie nie czuję nowego roku. Jest- od tak po prostu.

Później ten dzień mija i znowu wydaje się, że nie było na co tyle czekać, podobnie jak na trzy dni świąt. Tyle szykowania, nerwów, stresu... A przecież nie o to chodzi, prawda?
Tworzymy wspomnienia, a wiecie jakie są najlepsze? Te najgłupsze z najgłupszych, ale z czego śmiejemy się najgłośniej...

Cały koncert mój!
Nowy rok i nowe postanowienia. Może dzisiejszy dzień jest taki jak tydzień temu, tylko w zeszycie zamiast "2014r.", napiszesz "2015r." i będziesz żyć tak jak wcześniej, albo chociaż przez te pierwsze tygodnie, próbując się ściśle stosować do listy postanowień. Jednak później znów będzie jak zwykle. Takie tradycje są fajne, to coś co sprawi, że i ty poczujesz, że coś się zmienia, postarasz się coś zmienić i może warto spróbować, a nóż się uda, niekoniecznie ścisła lista, ale i Ty spróbuj jakoś odróżnić ten początek roku od innych dni. Spróbuj coś zmienić i nie żałuj niczego, co sprawiło ci radość. Żyjmy chwilą, nie zapominając o tym, co ważne!




---------------------------- Największą motywacje daje lajk i komentarz :]
 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Jestem na zblogowani.pl

zBLOGowani.pl

Łączna liczba wyświetleń

Online